Prowadzi mnie pasja. To ona spowodowała, że na rzecz studiów artystycznych porzuciłam skandynawistyczny doktorat i intratną pracę. Ona też, niedługo po wieńczącej twórczy dorobek solowej wystawie, przeniosła mnie prze wszystkie etapy rekrutacji u światowej sławy wytwórcy białej broni. Wyprzedziłam 1200 aspirujących czeladników z całego świata po to, by ostatniego dnia próbnego zdecydować, że jednak nie będę zajmować się ani ostrzami, ani działalnością artystyczną, dotychczasową pracą w galerii sztuki czy przy muzycznych festiwalach, ani nawet badaniami ukochanego przeze mnie samijskiego joiku, którego uczyłam się przy paleniskach w podbiegunowych namiotach lavvo.

Bo oto w roku 2014 ta sama niegasnąca pasja podjudzona głosami trenerów i partnerów fitnessowych sprawiła, że sięgnęłam po certyfikat trenera personalnego. Mimo jednoczesnej miłości do kettlebelli, treningu funkcjonalnego i sztuk walki, joga trzymała się mnie coraz mocniej. Rok później ukończyłam pierwszy kurs nauczycielski w nepalskim ashramie i kontynuowałam jogiczną praktykę ścieżką swamiego Satyanandy, zwaną inaczej szkołą Bihar. Podążam nią do dziś, ciągle się szkoląc i próbując stale innych tradycji jogi – pobierałam dotąd nauki od takich sław, jak H.S. Arun (tradycja Iyengara), Mohan Bhandari (joga terapeutyczna, tradycja Iyengara i Vivekanandy), Gurmukh Kaur Khalsa (joga kundalini) i Hikaru Hashimoto (joga shinto). Słuchałam nad Gangesem satsangów Moojiego i wykładów dr Vandany Shivy, niedługo potem pracowałam również w ajurwedyjskiej klinice, wykonując różnego rodzaju terapeutyczne masaże i zabiegi tradycyjnej medycyny indyjskiej.

Od tamtego czasu dalej pracowałam z masażami i odbyłam kursy podstaw medycyny, które rozszerzyły moją znajomość anatomii i fizjologii ze sportowej i jogicznej do bardziej ogólnej i wzbogaconej o patologię i mikrobiologię. Ze Szwecji przeniosłam się do Norwegii, a teraz z radością wracam na rodzinną Warmię. Dalszy ciąg tej historii dopiszę wraz z otwarciem kolejnych sektorów działalności. Będzie się działo!

Na dobry początek odsłaniam przed Tobą jogę, jaka nie zawitała dotąd do naszego kraju – Jogę świadomą traumy, stworzoną przez amerykańskie Center for Trauma and Embodiment. To piękna, potężna i jednocześnie subtelna metoda wychodzenia z trudnych doświadczeń życiowych. Przeczytasz o niej więcej w zakładkach na górze strony.

Fascynuje mnie praca z ludźmi i to właśnie uczestnicy, razem z którymi ćwiczę, są dla mnie źródłem najcenniejszych nauk i inspiracji. Uwielbiam brać udział w różnych inicjatywach – jeśli widzisz mnie na swoim festiwalu, konferencji lub spotkaniu koła naukowego, jeśli masz ochotę na warsztat Jogi świadomej traumy w swojej przestrzeni lub instytucji, albo jeśli myślisz o stworzeniu czegoś razem – bardzo mnie to ciekawi. Napisz i zobaczmy, gdzie zaprowadzi nas rozmowa.