Myślisz, że Twoje ciało stoi na drodze rozpoczęcia jogicznej przygody? Że joga to nuda? A może nie czujesz, byś pasował_a do tej estetyki? Że jesteś bardziej jak RuPaul albo Ozzy i nie po drodze Ci z flecikami i elfim pyłem optymizmu? Trafiła_eś do najlepszego miejsca na te rozkminki, chodź na stronę!

Pssst… To świetny tekst, jeśli zdarza Ci się myśleć:
– Brakuje mi elastyczności, by ćwiczyć jogę.
– Jestem zbyt duży_a, żeby ćwiczyć jogę.
– Za późno, by zająć się jogą.
– Zawsze chciałe_am ćwiczyć jogę, ale…
– Raz spróbowałe_am, ale nie poczułem żadnych korzyści.
– Nie pasuję do tych pozytywno-motylkowych ludzi.
– Nie kumam, o co chodzi w tych wszystkich pranach i otwieraniach czakry serca.

Piszę go jednak z własnej potrzeby po tym, jak trafiłam na kolejny artykuł rozpływający się nad tym, jak szybko i szeroko joga zdobywa serca nowych entuzjastów. Ba, pewnie, że się uśmiechnęłam.

Tuż potem przypomniał mi się cały wężyk ludzi, których spotykałam w pracy (a spotykałam ich setki, jak to miewają w zwyczaju stewardessy) i którzy słysząc, czym się zajmuję, wzdychali: „Łał, zawsze chciałem zapisać się na jogę! Ale jakoś nigdy się nie zapisałem”, albo „Fajnie byłoby poćwiczyć jogę, ale jestem taka sztywna”, a nawet „Spróbowałem jogi tu-czy-tam, ale było to dla mnie frustrujące doświadczenie, więc rzuciłem pomysł.” I przestałam się już tak szeroko uśmiechać.

Czy joga naprawdę stała się tak wszechobecna i łatwodostępna? Czy może tylko – popularna? Ta różnica ma znaczenie, bo przecinałam się przecież z wieloma osobami, które raz za razem powtarzały, że były jogi ogromnie ciekawe, ale jakaś niewidzialna przeszkoda stawała na drodze do wejścia na matę lub pierwsze doświadczenie jogi nie spełniło ich oczekiwań*. Nie byłabym sobą, gdybym nie dała nura w tę zagadkę i nie wyskoczyła z jej toni bogatsza o kilka odpowiedzi. Gotowy_a?

Zanim znajdziesz, trochę poszukasz

To niby nic nowego i tyczy się chyba każdej dziedziny życia. Wypróbowujesz różnego rodzaju zajęcia grupowe i instruktorów zanim zdecydujesz się na tego, który najbardziej Tobie gra. To naturalne, że międzyludzka chemia, albo rodzaj aktywności są bardzo indywidualne i nie ma takiej, która pasuje bezwzględnie wszystkim. Joga nie stanowi tutaj wyjątku! Tym bardziej, że współczesna joga objawia się niezliczonością stylów i nawet w obrębie tego samego nurtu nauczyciel nadaje swoim zajęciom swój indywidualny odcień.

Nie od razu chill zbudowano

Obiegowa opinia każe myśleć, że po nawet krótkich zajęciach jogi wyjdziesz błogi_a i odprężony_a. Być może oczekujesz, że pratyka będzie przyjemna od pierwszej sekundy – i do ostatniej. W jakiejś, może nawet znacznej, części może taka być! Ale możliwe też, że na fajerwerki trzeba będzie trochę poczekać.

Zanim Twoje ciało przyzwyczai się do nowej aktywności, odnalezienie komfortu w niektórych pozycjach jogi i nauka jogicznego oddechu mogą zająć nieco czasu. Przykładowo, Pies z głową w dół, pozycja odpoczynku w jodze, dla wielu osób, które nigdy w niej nie stały, bywa na początku męcząca lub nawet – irytująca. Bo oto wszyscy wokół zdają się wracać w niej do sił, a Ty męczysz się z oddechem, pięty majaczą daleko od podłogi, łokcie drżą, a dłonie co i rusz ześlizgują się ze swojej pozycji. Cóż. Wierz mi lub nie – wszyscy kiedyś tam byliśmy. Niektóre asany, czyli pozycje jogi, powszechnie sprawiają nieco trudności na początku. Nauczenie się ich, jak każda nauka, wymaga czasu i cierpliwości, żebyśmy mogli poczuć ich dobroczynny wpływ.

Pozwól sobie na skrót

I mówi to długoletnia Zosia Samosia Hiperogarniaczka, która wolała raczej wynaleźć koło na nowo niż bronboże coś sobie ułatwić. Nauczona doświadczeniem, niepotrzebnie zmarnowanym czasem i nerwami, dziś widzę to jasno: jeśli nigdy nie dźwignąłe_aś sztangi w swoim życiu, dość zrozumiałym wydaje Ci się pewnie zaangażowanie trenera personalnego. Choćby na kilka pierwszych treningów, albo cały cykl treningowy. Prawda? Z jakiegoś względu taka myśl pod adresem jogi nie jest już dla wszystkich równie oczywista – być może dlatego, że jogę serwuje się dziś jako superbezpieczną i superłatwą formę aktywności, która wygląda dla wszystkich tak samo. Joga nie jest trudna! Jednak zrozumienie zasad ruchu i oddechu w jej obrębie oraz dostosowanie jej od samego początku do Twoich potrzeb i możliwości potrafi diametralnie zmienić to, jakim doświadczeniem okażą się dla Ciebie pierwsze jej zajęcia – a może i jak długo Ci posłuży.

Zajęcia grupowe są fajne, lecz – zwłaszcza jeśli trafisz na te w bardziej dynamicznych tradycjach, takich jak Vinyasa, Flow, Power, czy Ashtanga – dla początkującego często brakuje w nich czasu na poznanie techniki ćwiczeń i poczucie swojego ciała w nowych ruchach. Jeśli tak się stanie, pierzchną opiewane przez entuzjastów jogiczne korzyści: zamiast koncentracji, odprężenia i wyciszenia przez sporą część zajęć być może będziesz przebijać się przez dziwne terminy, próbować złapać oddech i nie poddawać się frustracji podśpiewującej jak Mała Mi: „To nie dla Ciebie, mordeczko…!”. Jeśli więc jesteś jedną_ym z tych, którzy raz spróbowali, ale niczego nie poczuli… Być może tu leży pies (z głową gdzie chce) pogrzebany!

Z tego też powodu, jeśli nigdy nie miałe_aś do czynienia z jogą, nie mogę pomyśleć o lepszym sposobie na zadbanie o bezpieczną, zrozumiałą i przyjemną praktykę, niż umówienie się na choć kilka wstępnych zajęć indywidualnych.

Dzięki nim zaadresujesz własne potrzeby posturalne i dobierzesz asany oraz ich wariacje, tempo i zasięg zgodnie z tym, w jakim stanie wchodzisz danego dnia na matę. Asysta we wstępnym zrozumieniu zasad ruchu w jodze i adaptacji zajęć do potrzeb Twojego ciała, ducha i stylu życia pozwoli Ci łatwiej poczuć, jak i kim jesteś w swoim ciele, gdy poruszasz się w rytmie jogi.

Swoim rytmem

Zajęcia grupowe to świetna zabawa, jeśli masz ochotę na poczucie wspólnoty i wynikającą z niego motywację (wcale nie każdy musi ją mieć i to w pełni okej!). Muszą z racji swojej formuły zapewnić uśredniony program dla całej grupy, przez co czasami instruktor najzwyczajniej nie ma czasu na podanie alternatyw dla danej pozycji lub przejścia między pozycjami, które byłyby najodpowiedniejsze akurat dla Ciebie. Być może w trakcie trwania sesji znajdzie czas, by podejść do Ciebie raz lub dwa, jednak nieuniknienie musi on_a podzielić uwagę na wszystkich uczestników, by zadbać o całą grupę.

A co z indywidualną pracą z nauczycielem? Z pewnością ułatwi Ci znalezienie swojego własnego punktu wyjścia i najwłaściwszych na dany etap alternatyw asan, w których w równym stopniu będziesz mógł_ogła rozpoznać swoją strefę komfortu, poigrać ze swoimi punktami granicznymi, co odczuć swobodę i korzyści z praktyki. Da Ci też przestrzeń na eksperymentowanie z różnymi praktykami – nie chcesz sanskrytu, wolisz, żeby odnoszono się do mięśni i języka Zachodu? A może przeciwnie, masz ochotę na mantry i pracę z czakrami? Takie dostrojenie jogi jest możliwe w sesjach jeden na jeden. Dodatkowo zmniejszy ona ryzyko kontuzji i przeciążeń oraz zbuduje Twoją własną praktykę w bezpieczny i harmonijny sposób.

No to nic łatwiejszego, wpisuję w Google „prywatne zajęcia jogi” i…

I wyskakuje masa wyników. Jak się w nich rozeznać? Mało kto wie, że w Polsce nauczycielem jogi może nazwać się każdy – prawo polskie w żaden sposób nie reguluje tego zawodu. Oznacza to też, że i nauczyciel ponosi ograniczoną odpowiedzialność za swoją pracę i że nikt nie kontroluje wymogów edukacyjnych ani etycznych potrzebnych, by mógł przyjąć swój tytuł. Na Zachodzie nauczycielem jogi można nazwać się po 200-godzinnym kursie. Dwieście godzin na naukę pozycji jogi, przejść między nimi, sposobu instruktażu, asyst, anatomii i fizjologii jogi, nie mówiąc już o historii, filozofii i psychologii tej praktyki!

Niech miarą tego stanu będzie fakt, że dość niedawno na jednej z grup poświęconych jodze pewna nauczycielka (po 200-godzinnym szkoleniu nauczycielskim w dużej szkole, w dużym mieście) pouczyła mnie, że „w palcach dłoni nie ma mięśni, są ścięgna”! Jak zrobić dwa błędy rzeczowe**, które rozpoznałby licealista? A właśnie tak. I ta osoba uczy. Jak się z tym czujesz?

Nie chodzi, by się teraz przestraszyć, a raczej by urealnić swoje oczekiwania i zwiększyć swoje szanse na znalezienie kogoś, kto zapewni bezpieczeństwo i rzeczywiście da Ci taki wgląd w jogę, jakiego pragniesz. Dlatego tańczę teraz dzikie tańce i sypię konfetti ze słowami od serca – dla Ciebie: pytaj, masz pełne prawo! Gdzie nauczyciel się szkolił? W jakich nurtach? Czy ktokolwiek nadzoruje jakość wykonywanej przez niego pracy? Czy jest superwizowany? Czy zna pierwszą pomoc? A fizjologię i anatomię człowieka? Czy może Ci pomóc w Twoich indywidualnych sprawach – związanych ze stanami Twojego ciała lub Twojej psychiki? Jakie ma doświadczenie? Czy pracował kiedyś z kimś o podobnych wymaganiach? Czy będzie Cię dotykał na zajęciach (dotyk nigdy nie jest konieczny!)? Czego się spodziewać po zajęciach? Pytaj, o co tylko chcesz. To Twoje zdrowie i Twoja kasa – to zrozumiałe, że nie chcesz składać ich w przypadkowych dłoniach. A jeśli poczujesz się przy tym nieśmiało… Pomyśl o tym artykule i poczuj w swoich włosach konfetti moich pląsów, szelest moich gotyckim pomponów! Kibicuję Ci.

A może należysz do grona osób, które myślą o rozpoczęciu jogi z pomocą książki, nagrań DVD lub klipów na YouTube? Ten pomysł może okazać się ryzykowny. Dlaczego? Niedługo odpowiem na to we wpisie Co ryzykujesz ćwicząc jogę z książką lub instruktażami wideo. Nie po to, by zrazić Cię do takiego kroku, bo to super, że ciekawisz się jogą! I właśnie w entuzjazmie dla Twoich chęci zależy mi, byś zdecydował_a się na taki krok z większą świadomością.

Instagram prawdy Ci nie powie

Zdjęcia supergiętkich i wyciętych instruktorów w wyrafinowanych pozach mogą budzić podziw i dawać estetyczną przyjemność. Zasłużenie – takie umiejętności dowodzą często wytrwałej pracy. Ciemną ich stroną jest jednak to, że ludziom o innych ciałach i możliwościach takie portrety mogą przynieść poczucie, że do tego obrazu nie pasują albo nie doskakują.

Po pierwsze, to trochę jak porównywanie swojego czasu biegu na pięć kilometrów z osiągiem profesjonalnego biegacza, dla którego bieganie to pełnoetatowa praca porządkująca inne aspekty jego życia. Joga otacza się jednak często mgiełką niewymuszonej lekkości, która taki fakt rozmywa. Inna mgiełka spowija również fakt, że wielu instruktorów Ashtangi, oraz innych rygorystycznych (ale niezwykle atrakcyjnych wizualnie) form jogi, ma za sobą karierę sportu wyczynowego – lekkiej atletyki, gimnastyki, baletu czy innych form tańca. Oznacza to, że ich ciała często od dziecka rozwijały się w zupełnie inny sposób niż ciała joginów bez wieloletniego przygotowania sportowego. Dodatkowo, na przykład w dziedzinie tańca, samo przejście naboru dyktowała między innymi odpowiednia budowa anatomiczna. Nierzadko zdarza się więc, że gibkość lub muskulatura takich „okładkowych” instruktorów to efekt pracy z inną dyscypliną lub stan osiągnięty przed rozpoczęciem kariery jogicznej. Nie powinny więc służyć za osiągalne przykłady tego, do czego 99% uczestników zajęć jogi może aspirować, nie uważasz? Więc wrzuć sobie na zasłużony czil, bo jogi jest tyle, ile praktykujących ją ciał. I wszystkie są piękne i pasjonujące.

I na koniec – trudno przecenić, jak ogromny wpływ wywiera realistyczne wyznaczanie sobie celów na nasze zdrowie i samopoczucie, zwłaszcza, że wiele zaawansowanych asan posiada łatwiejsze i bezpieczniejsze odpowiedniki, które przynoszą porównywalne korzyści. W życiu i tak mamy dość ciśnienia, nie musimy dorzucać go sobie jeszcze w wolnym czasie. Dlatego daj sobie spokój z porównaniami. Olej Instagram i…

Przyjdź taki_a, jaki_a jesteś

Tak śpiewał Curt Cobain i taka jest też melodia jogi – ze wzmacniaczami, czy bez. Joga to praktyka inkluzywna. Wbrew pewnemu jednolitemu i kuso odzianemu obrazowi z mainstreamowych mediów, joga celebruje różnorodność i jedną z jej największych sił jest to, że nie tracąc swojej istoty potrafi stworzyć przestrzeń dla każdej osoby i każdych czasów.

Sama długo zerkałam w stronę jogi, ale moja wewnętrzna rockowa rebeliantka tkwiła w przekonaniu, że ktoś taki jak ja nie ma szans odnaleźć się w tym światku. W końcu jednak dałam susa na matę i od tamtej chwili joga nie schodziła już z mojego grafiku. Spotykałam przy tej okazji osoby z tej samej gliny, i takie z zupełnie innej bajki. Te różnice w jogicznym środowisku nie mają jednak dla nikogo większego znaczenia, a społeczność na matach to jedna z najbardziej przyjaznych i afirmujących, jakie poznałam (do tego też jest gwiazka, ale o tym kiedy indziej!).

Nie oznacza to jednak, że zawsze wlatywałam do sali na obłoczku! Ćwiczyłam jogę w każdych okolicznościach życia i zawsze przynosiła mi to, czego akurat potrzebowałam. Uspokajała mnie, gdy się niepokoiłam, przywracała mnie do zmysłów, kiedy roznosił mnie nadmiar enegii, podnosiła na duchu, kiedy zasnuwał mnie nadmiar smutku, i sprowadzała do równowagi, gdy moje życie chwiało się na wybojach. W swojej historii wchodziłam na matę z zerową baterią, ze łzami w oczach lub przekleństwami na ustach – ale schodziłam z niej zawsze w poczuciu własnego centrum i kierunku.

Gdziekolwiek jesteś i skądkolwiek przychodzisz, joga wyjdzie Ci naprzeciw

Więc jeśli czujesz, że nie ma większych powodów, by nie sięgnąć po jogę… Przyjdź teraz.

Już to pewnie słyszała_eś – że idealny moment nie istnieje, ani idealne okoliczności. Zgadza się to z moim doświadczeniem ;) Nie zdarzą się one jutro, w następny poniedziałek czy jeszcze magiczniej – w Nowy Rok. Jeśli joga krąży Ci po głowie, może by dać jej w końcu zielone światło? Jesteś wart_a podążania za swoją ciekawością i intuicją. Może czasem wpakuje Cię w maliny, ale jedyne ryzyko, jakie ponosisz to to, że czegoś się w tych malinach o sobie nauczysz – w najgorszym razie, bo równie dobrze może okazać się, że joga wzbogaci Twoją codzienność o coś bardzo cennego. Istnieje tylko jeden sposób, żeby się dowiedzieć.

Jeśli masz jakieś wątpliwości, jeśli wewnętrzny krytyk-szydera wylicza Ci teraz litanię „ale”, albo jeśli chcesz po prostu czymś się podzielić – czekam na Ciebie!

 

* P.Ssssst… Spotkałam też wiele osób, których pierwszy kontakt z jogą był fantastyczny – sama się do nich zaliczam! Massimo, jeden z najbardziej doświadczonych joginów Norwegii, oraz Kari, siostra broni w odważnym i pełnym humoru chadzaniu własnymi ścieżkami, pokazali mi, że joga ma potężną pojemność również dla outsiderów, buntowników i ludzi, którzy swoją praktyką szczerze wyrażają całych siebie – z osobliwościami włącznie.
** Najprościej: w palcach znajdują się następujące mięśnie: mięśnie kłębu kciuka mięśnie kłębu palca małego oraz mięśnie środkowe dłoni (mięśnie glistowate oraz mięśnie międzykostne); ścięgna to struktury, dzięki którym mięsień przyczepia się do kości – bez mięśni nie ma ścięgien. Jak widzisz, nie jest to żadna zaawansowana wiedza anatomiczna